rowery dwa, ścieżki i kanały

Nie tak dawno temu, chyba ze 3 tygodnie minęły niecałe, kupiliśmy sobie z Moniką rowery. Właściwie to wzięliśmy na “raty” z Moniki pracy. Chociaż zaklinałem się, że będę się starał jak mogę nie pożyczać pieniędzy, nie brać kredytów ani nie kupować na raty, stwierdziliśmy jednak, że sytuacja jest trochę inna w tym przypadku. Otóż owe raty mają związek z tymi powszechnie znanymi tyle, że płaci się regularnie, w tym przypadku co tydzień. Właściwie to pieniądze są pobierane z pensji. To po pierwsze. Po drugie rowery zostały wzięte w programie “rowerem do pracy”, który tutaj jest mocno propagowany, aby przekonać ludzi do korzystania z rowerów zamiast samochodów i chociaż ścieżki rowerowe nie są rewelacyjne, o czym za chwilę, to jednak jest ich sporo, acz nie wszędzie. Po trzecie za rowery zapłaciliśmy (zapłacimy) 2/3 faktycznej ceny, to znaczy firma wykłada resztę funduszy, co przy droższych sztukach jest bardzo opłacalne. Nie jest to stała “zniżka”, wszystko zależy od zarobków i wysokości kredytu, ale i tak jest bardzo korzystna. Zresztą nasze rowery nie są jakieś rewelacyjne, gdy cena dobrego roweru waha się tutaj od 500 do 1000 funtów i więcej, a my nawet za dwa tyle nie zapłaciliśmy (zapłacimy). Nie są to też najtańsze rowery, ale zważywszy, że wyczynowo nie jeździmy, do tego od czasu do czasu i w sumie rekreacyjnie to wybraliśmy takie optymalne dla nas. A rowery jakie wzięliśmy to hybrydy bez amortyzatorów, bo po lasach i wybojach nie jeździmy no i waga ma dla nas znaczenie bo musimy je tachać kilka pięter co i tak nie jest łatwe przy wąskich korytarzach jakie mamy.kanal1Ścieżek rowerowych z jednej strony jest sporo, a z drugiej tak średnio, a wszystko poprzez duże upakowanie budynków i ulic. Takie trasy można podzielić na zwykłe ścieżki tylko dla rowerów, wydzielone pasy na ulicy, drogi przyjazne dla rowerzystów, czyli drogi mniejszego natężenia, gdzie samochody nie śmigają jak szalone i można się czuć umiarkowanie bezpiecznie, aczkolwiek wydzielonego pasa nie ma i jesteśmy traktowani jak normalny uczestnik ruchu, czyli samochody nas wyprzedzają i trzeba zachować ostrożność; oraz drogi gruntowe, które od ścieżek rowerowych różnią się tylko nawierzchnią (tak mi się przynajmniej wydaje). Drogi takie mają podstawową wadę poprzez ograniczanie spokojnego i płynnego podróżowania. Co kilkaset metrów, czasami mniej, czasami więcej, trzeba przejechać przez ulicę, poczekać na światłach, drogi zdarza się, że nie są łączone, czyli trzeba podjechać ulicą aby kontynuować jazdę daną trasa, a najgorsze są spowalniacze pod postacią bramek, które trzeba objechać bardzo wolno, czasami zsiąść z roweru, albo nawet przenieść. Absurd i do tego wkurzający.

kanal2Dzisiejsza wycieczka nie była zbyt długa, ale mieliśmy nie/przyjemność jechać wzdłuż kanału lancasterskiego, tylko kawałek, gdyż droga przy nim nie ciągnie się aż tak bardzo, zresztą dołączyliśmy na nieznanym nam odcinku, żeby niedługo później zjechać do Haslam Park, gdzie skorzystaliśmy z terapii refleksologicznej. Nie/przyjemność jechania kanałem doświadczyliśmy tydzień wcześniej jadąc trasą 55 do Manchesteru (aż tak daleko nie dojechaliśmy). Przy miejscowości Chorley trasa ta wiedzie wzdłuż kanału, a ścieżka tam zdawała się czasami węższa niż ta na zdjęciu powyżej. Przy uczęszczających nią również pieszych (i ich psach) manewrowanie między nimi zwiększało bicie serce z obawy przed utrata równowagi i niefortunną wywrotką do wody. Stresującą podróż zakończyliśmy bez wpadek, ale stres był.

lukasz2

monika2

preston i okolice

Muszę przyznać, że pogoda nas rozpieszcza. Bez względu na porę roku, na miesiąc, czy na urlop zawsze wiało i lało, a słońca czasami nie widać było przed tydzień. Ujawniało się tylko po to, żeby pokazać, że jest sobie tam cały czas, ale grzeje dla kogoś innego. Lato też nie zaczęło się rewelacyjnie bo jeszcze w czerwcu widziałem ludzi w ciepłych kurtkach i czapkach, a nawet rękawiczkach. Zmieniło się to w sierpniu, gdy kupiliśmy rowery i choć nie sądzę, żeby to miało coś z tym wspólnego, to wpasowało się idealnie. Od tamtego czasu prawie każdy weekend jest słoneczny i w miarę ciepły (przynajmniej dla mnie). No może z wyjątkiem ostatniego, ale to tylko taki mały wyjątek. Rzadko się zdarzało, żeby w Polsce chodzić w krótkich spodenkach i w podkoszulku, a tutaj zdawało się to nie do pomyślenia. I chociaż czuć, że ochładza się już powoli to słońce nadal grzeje i zachęca do rowerowych wycieczek.20151008-preston-020

20151008-preston-030

20151008-preston-035

20151008-preston-048

20151008-preston-053

20151008-preston-066

20151008-preston-068

20151008-preston-075

20151008-preston-108

20151008-preston-103