nowy początek

“Witaj Świecie” powinienem rozpocząć jak już utarł się zwyczaj rozpoczynania nowych projektów, nie tylko blogowych, ale postanowiłem trochę odbiec od tego schematu.

Nie wiem co jest takiego dla mnie w prowadzeniu bloga, ale jak tylko odkryłem tą formę prezentacji postanowiłem spróbować swoich sił. Lubie pisać, chociaż jestem grafomanem, jednak to fotografia zadecydowała o tym, żeby się pokazać w sieci. I tak jak zaczynałem pisać, tak samo postanowiłem zacząć fotografować, a to co uznam za warte moich prób fotograficznych zamieszczę na blogu. Inaczej mówiąc do zdjęć postanowiłem dodać swoje grafomańskie wypociny. Patrząc w przeszłość na moje początki (rok 2005) było to co najmniej żałosne. Czułem jednak wtedy, że z każdym miesiącem zdobywam doświadczenie nie tylko w fotografii, ale i w prowadzeniu fotobloga. Fotobloga dlatego, że właściwie przestałem pisać, nie miałem na to czasu, a “fotkę” od czasu do czasu można było wrzucić bez potrzeby rozpisywania się, zakładając że “jedno zdjęcie warte tysiąca słów”. Były wzloty i upadki, lepsze dni (miesiące) i gorsze, aż przyszła chwila, ze stwierdziłem, że nie wiem dokąd idę, fotografia straciła na sile w moim życiu, a cały blog wydał mi się słaby. Zdjęcia z jego początków były kiepskie, dużo gorsze niż ostatnie, które rewelacyjne też nie były. Może chciałem, aby ta strona była w pewnym sensie wizytówką, a z taką różnicą jakości nie był to najlepszy pomysł. Stronę skasowałem, przenosząc ją wcześniej na swoją stronę i domenę, bardziej jako archiwum, coraz bardziej zapominając o niej. Dziś nie ma już tego co napisałem (chociaż podobno nic w internecie nie znika, co nie jest w tym przypadku prawdą), a zdjęcia znajdę tylko na płytach, mając nadzieję, że kiedyś je jeszcze “odpalę”.

Tak zakończyła się moja przygoda z blogiem. Próbowałem kilka razy wrócić, gdyż nadal uważam to medium za fascynujące, jednak zdałem sobie sprawę, że nie mając nic do powiedzenia, nie warto się odzywać; tak więc zamilkłem, licząc na moment gdy w moim życiu wydarzy się coś ciekawego. Czy mam się z czym podzielić światem w takim razie? Nie sądzę. Zazdroszczę ludziom wyspecjalizowanym w wąskim lub bardziej szerszym temacie, prowadzący swoje blogi, dzienniki, internetowe zapiski, jak zwał tak zwał. Niestety ze mną tak nie jest, nad czym ubolewam, bo prawda jest taka, ze prowadzenie bloga o wszystkim, jest prowadzeniem bloga o niczym, no chyba że czyjeś życie jako całość jest fascynujące, czego gratuluję. Mój przypadek jest taki, że lubię pisać. W dzieciństwie (dziś również) było ciężko, ze względu na moją rękę do “długopisu”. Klawiatura zmieniła wszystko, z czego się cieszę, ale to nie wystarczy. Liczę na zmiany, a te widać na horyzoncie.

Zmiana nastąpi, a jest nią zmiana miejsca zamieszkania. Liczę, że wpłynie to na mnie w każdy możliwy sposób, bo zmian w swoim życiu potrzebuję. Na razie jednak jestem jeszcze tu gdzie jestem, do wyjazdu zostało kilka dni. Postanowiłem jednak zacząć tym pierwszym wpisem jeszcze zanim wszystko się rozpocznie, szczególnie w ten wyjątkowy dzień jakim jest 30 czerwca. Od pierwszego lipca zostanę bez internetu. Tam gdzie jadę jest szansa na to, że znowu się połączę ze światem, ale do tego czasu, czyli ponad tydzień, jestem odcięty.

O czym będę pisać? Zapewne o niczym. Moim celem jednak nie jest gromadka “czytaczy”, co mogłoby być dla mnie trochę deprymujące, szczególnie że zapewne wiele głupot się tutaj pojawi i to obawiam się, że bardziej nieświadomie popełnionych. Ten cały wpis też jest w pewnym sensie śmieszny. Brakuje mi oczywiście śmiałości i pewności siebie, żeby się tym nie przejmować i pisać, jeżeli taką właśnie mam ochotę. A mam. Ten blog ma być przede wszystkim moją formą wyrażenia  siebie i trzymam kciuki, aby mi się to udało zrobić jak najlepiej i, o czym się przekonałem już, konsekwentnie trzymać się tego.