preston i okolice

Muszę przyznać, że pogoda nas rozpieszcza. Bez względu na porę roku, na miesiąc, czy na urlop zawsze wiało i lało, a słońca czasami nie widać było przed tydzień. Ujawniało się tylko po to, żeby pokazać, że jest sobie tam cały czas, ale grzeje dla kogoś innego. Lato też nie zaczęło się rewelacyjnie bo jeszcze w czerwcu widziałem ludzi w ciepłych kurtkach i czapkach, a nawet rękawiczkach. Zmieniło się to w sierpniu, gdy kupiliśmy rowery i choć nie sądzę, żeby to miało coś z tym wspólnego, to wpasowało się idealnie. Od tamtego czasu prawie każdy weekend jest słoneczny i w miarę ciepły (przynajmniej dla mnie). No może z wyjątkiem ostatniego, ale to tylko taki mały wyjątek. Rzadko się zdarzało, żeby w Polsce chodzić w krótkich spodenkach i w podkoszulku, a tutaj zdawało się to nie do pomyślenia. I chociaż czuć, że ochładza się już powoli to słońce nadal grzeje i zachęca do rowerowych wycieczek.20151008-preston-020

20151008-preston-030

20151008-preston-035

20151008-preston-048

20151008-preston-053

20151008-preston-066

20151008-preston-068

20151008-preston-075

20151008-preston-108

20151008-preston-103

view to kill

view-to-killTaki mam właśnie widok z okna. A czasami zdarzają się wyjątkowe widoki. Zachody słońca w większości wyglądają rewelacyjnie i widać naprawdę sporo z wysokości drugiego piętra. Akurat w tym przypadku drzewo wyłoniło się na samym środku kadru zupełnie niespodziewanie i nie dało się przegonić w żaden sposób. Z drugiej strony drzewo za oknem musi być. Na szczęście mam z obu stron pomimo tego, że mieszkam w centrum miasta. Zieleń odcina mnie chociaż trochę od boiska za oknem, ale już niedługo liście opadną całkowicie i będę miał gołe gałęzie z widokiem na panów (w większości) grających w “kulki”, czyli bowls, bo tak się nazywa gra polegająca na turlaniu metalowych zdaje się kul do jednej znajdującej się na drugim końcu boiska. A boiska są 2, całkiem spore i z przyciętą ładnie trawą. Jak grać to z klasą.